Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 730 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Far(Flir)ciara

piątek, 17 kwietnia 2009 13:32
Skocz do komentarzy

Jak to czasem ze mną w życiu bywa, najfajniejsze rzeczy przytrafiają się przez przypadek :)
Wcale nie chciałam iść na koncert, ale zostałam wydzwoniona o jakiejś nieludzkiej godzinie wieczornej, z komenda że mam się natychmiast zdecydować bo już ostatnie bilety... No i się zdecydowałam. Ostatnie grosze wydałam. :)

 

Ale było warto. Nie tylko dlatego, że odkryłam w końcu, że jednak ze mnie rockowa dziewczyna i bouncowe rytmy w których wije się na parkiecie zdecydowana większość imprez mnie nie ruszają. Tylko przy tym podrygam, siądę, pogadam, podrygam, siądę, znudzę się dryganiem i pójdę do domu. Za to porządny kawałek ostrego rocka lub metalu sprawia, że przechodzę w tryb Duracella i króliczek robi „and going, and going, and going, and going...". Zarobiłam kilka podszytych zazdrością komentarzy, odkryłam, że jednak mam „jakąś" kondycję, wyskakałam się i zostałam przemocą zabrana do domu o nieludzko wczesnej godzinie...

 

Ale to dopiero później. Najpierw był koncert w Stodole - czterech panów i waltornie. Znaczy kontrabasy, znaczy wiolonczele... Takie duże ze strunami i smyczkiem. He he...

 

Koncerty w Stodole z reguły zieją letkom komerchom. Mają tendencje do ciągnięcia się na początku i rozkręcania na koniec. Akurat Apocaliptica dała czadu po całości, ale końcówka zdecydowanie biła po głowie. Głównie dzięki „Master of Puppets". Hitem był tekst: YOU! BEHAVE!". Za moimi plecami szalał kolega z długimi włosami, które co i rusz łaskotały mnie przyjemnie po karku. Jak wie każdy, kto kiedykolwiek mnie dotknął - od takiego delikatnego" smyrgnięcia dostaję autentycznych dreszczy i gęsiej skórki. Po tym koncercie dochodzę do wniosku, że informacji tej nie należy ujawniać, bo staje się źródłem zabawy dla męskiej części towarzystwa. Nie żebym protestowała, ale trochę to krępujące jak się ma dreszcze w miejscu publicznym... No, ale wracając do tematu - koncert był świetny. Nadwyrężyłam stopę i chyba właśnie wtedy mi się Duracell włączył. Nie miałam więc nic przeciwko wbiciu się do PARKu na Hard Zone, szczególnie, że tam też jest parkiet.

He he...

 

Przepraszam. Napad chichotu. Minie.

 

Drugim polepszającym nastrój punktem był fakt, że mogłam sobie poflirtować nieco i to z pozytywnym skutkiem (dzięki trzymaczom kciuków!). Oraz potańczyć w męskim (sic!) towarzystwie. I znowu poflirtować... Spotkać starych znajomych, oraz takich młodszych. I znowu... No. Ogólnie zarobiłam dwa niezależne komentarze, że ze mnie „niezła szprycha" (cytat) i doszłam do wniosku, że lubię chodzić w gorsecie. W związku z tym, jakby ktoś planował imprezę, do której gorset pasuje, to proszę o info.

 

He he...

 

A na razie  - dzisiaj kolejna impreza. Wyśpię się po śmierci :)

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 24 lipca 2012 9:37

    super bloog może wpadniesz do mnie i ocenisz?

    autor wiktoriakikut

    blog: krytykantkawiktoria.bloog.pl

  • dodano: 23 kwietnia 2009 13:38

    schowała się na parkiecie - kocha tańczyć - drzewko powinno wiedzieć - ktoś tu miał niezły ubaw

    muzyka wyzwala, pozwala wytańczyć ból

    autor no no no

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  63 076  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

WSZĘDOBYLSKIE SZATAŃSKIE AMATORKI DZIAMGOLENIA (SPÓŁKA ELOKWENCYJNA) To my. Oraz kronika zawiązującej się, miejscami mocno pogmatwanej przyjaźni. :P

submachine

:: Gra Submachine 1::

submachine2

:: Gra Submachine 2::

submachine3

:: Gra Submachine 3::

submachine4

:: Gra Submachine 4::

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl