Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 730 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Juwenalia

poniedziałek, 11 maja 2009 13:40
Skocz do komentarzy
Wiiiiii... :) Urwanie się z zajęć ma ten plus, że zdecydowanie można sobie poszaleć po okolicy. Chociaż w planach miałam domowe zacisza, skończyło się na koncercie na Syrence, nocnej wędrówce ciemnymi ulicami, pobycie w całkiem ciekawej knajpie (MOTOCYKLE! Wiiiiii!) i... atakiem efektu duracell.

Po pierwsze, na Pola Mokotowskie trafiłam z przeświadczeniem, że idę na stracenie w ekipę dziwnych ludzi zgromadzonych nad wspólną butelką. No dobra. Przesadzam. Ale w gruncie rzeczy skończyło się na obcowaniu z beznadziejnie (sic) zakochanym państwem Gryzoniowym, ich rozlatanymi znajomymi i lekko smęcącym Mysloviz. A mimo wszystko - bawiłam się wyśmienicie, złapałam fazę i tylko dlatego, kiedy o północy wydzwoniła mnie przyjaciółka, postanowiłam jechać na drugi koniec Warszawki, do jakiegoś klubu, w którym nigdy nie byłam, żeby sobie poszaleć dodatkowo. :P

Zadzwonili do mnie, zapytali gdzie jestem, a jak powiedziałam, że właśnie weszłam do domu, to zaczęli narzekać, że już za późno. Jak to za późno!? Wsiadłam w Metro, wylądowałam na Racławickiej, zgubiłam się zaledwie dwa razy, przeszłam się jedną ciemną ulicą i jedna ulicą jeszcze ciemniejszą w towarzystwie tajemniczego psa i murzyna z wielką, czerwoną torbą. Znalazłam numer 99, dokonałam odkrycia, że to tutaj i poszłam szaleć...

Oj, to sobie poszalałam! Odzyskałyśmy z Kamykiem to "coś". Ten pierwiastek, który kiedyś sprawiał, że razem tworzyłyśmy mieszankę wybuchową. Oczywiście - tym razem oznaczało to prowokowanie w wyzywających pozach jej chłopaka, który udawał, że nas nie widzi. Mnie się włączyła opcja dopalaczy (ustaliliśmy, że pojemnik z podtlenkiem azotu ukrywam skrzętnie w staniku) i skończyłam wirując szaleńczo na parkiecie do 4 rano. Po czym prawie odmówiłam wejścia do taksówki, całą drogę powrotną do domu jęczałam, że mi się nie chce wracać i dałam temu wyraz nie idąc od razu do domu (podobno w podskokach); przespacerowałam się w nocy po okolicy, z pół godziny gadałam sobie z ochroniarzem na dole, obejrzałam film i poszłam spać akurat wtedy, jak poranne ptactwo zaczynało drzeć mordy...

O dziwo, następnego dnia byłam w wyśmienitym nastroju i kondycji (za to dzisiaj lekko zdycham).

Na koniec dopadła mnie refleksja, że faceci facetami, ale ja nie wiem czy  z jakimkolwiek partnerem miałam tyle zabawy, co mam teraz będąc sama. Zawsze oczekiwałam, że mi sama "jego" obecność wypełni wszechświat, a tu dupa blada... Bo gdybym miała tego "jego" wziąć wczoraj ze sobą, bawiłabym się gorzej. Dużo gorzej. Przede wszystkim - nie leżałabym na kanapie w - jak to Kamyk określiła - wyzywającej pozie w towarzystwie mojej nowo odkrytej seksualności. Prawdopodobnie nie zmoczyłabym włosów pod kranem (nawet przy jeszcze większym gorącu), bo mi się od tego fryzura psuje i makijaż zmywa. Nie szalałabym po parkiecie z podwiniętym podkoszulkiem (gorąco było), bo mam fałdki na brzuchu i jeszcze by się zorientował, że jestem przy kości. A już na pewno nie założyłabym czerwonej podkoszulki do heavy metalowej knajpy (co z tego, że Kamyk mi wypomina, że to obciach - ja tam lubię swój styl ubierania)... Całowanie, całowaniem, seks seksem, przytulanie przytulaniem (wszystkie trzy rzeczy - I'm big fan!) - ale ja chyba nie umiem być z kimś i być jednocześnie wyluzowana. Szkoda, że nie mam tez zadatków na wyzwolonego singla - mogłoby być zabawnie.
Ale na razie...

Z całego zamieszania wyciągnęłam tylko jeden wniosek: najlepiej wypoczywam w oderwaniu od rzeczywistości. Najlepiej tańcząc. A już najbardziej na rockowo, bellydance lub salsę... Najlepiej sama - bez faceta. I choć fakt ten częściowo budzi moje rozgoryczenie, to może old friend Leber ma rację, mówiąc: "Bo ty sprawiasz wrażenie, jakbyś nikogo nie potrzebowała".
To tylko wrażenie, ale co tam. Może i jest w tym jakieś ukryte znaczenie....

BTW: Zdjęcia z Juwenaliów poproszę...
Podziel się
oceń
0
0

Więcej na ten temat


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  63 092  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

WSZĘDOBYLSKIE SZATAŃSKIE AMATORKI DZIAMGOLENIA (SPÓŁKA ELOKWENCYJNA) To my. Oraz kronika zawiązującej się, miejscami mocno pogmatwanej przyjaźni. :P

submachine

:: Gra Submachine 1::

submachine2

:: Gra Submachine 2::

submachine3

:: Gra Submachine 3::

submachine4

:: Gra Submachine 4::

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl