Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 434 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Pracowity dzień

czwartek, 31 lipca 2008 11:07
Ja dzisiaj wyglądam tak w pracy....

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Aha

środa, 30 lipca 2008 16:22
Teraz wiem, jak sprawa stoi. Tego mi wczesniej nie mówiłaś - w świetle naszych byłych rozmów wyglądało to tak, ze się znowy zapiekłaś w sobie i preparujesz kontrolowane wybuchy, żeby upuścić pare...

Dla mnie nauka na przysżlość, żeby spytać się o takie rzeczy.

A co do kamizelki - może ci specjalnie taką do smarkania udziergam. Zieloną, zeby sie tak szybko nie zużyła...

:P


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czep sie gzymsu ;p

środa, 30 lipca 2008 15:44
ze tak pozwole sobie ciebie zacytowac. Probleme, konkretnie podzielilam sie z kumplem, ktory to ze mna gadal do 3 w nocy, nie pocieszal, powiedzial ze rozumie, ze doskonale zdaje sobie sprawe jak sie czuje....Rozmowa mi bardzo pomogla, troche podziala jak kubel zimnej wody, ale byla potrzebna. Czemu nie skonretyzowalam mojego problemu wobec ciebie, nie wiem...tzn wiem, zbyt duzo gadania, wnikania w intymne szczegoly mojej przeszlosci. Latwiej jest komus powiedziec, kto tak samow tym siedzi i nie potrzebuje tlumaczenia. Ale wiem, ze jak bedzie cos zle to moge wykorzystywac twoja kamizelke.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wyrzuty są do d***

środa, 30 lipca 2008 13:52
A nie miej. Mnie nie przeszkadza, że wspominasz o problemie. Mnie drażni, że wspominasz zdawkowo, unikasz szczegółów, a jedynie rzucasz wabiki i czekasz, aż ci powspółczuję... Nie ma czego. Skoro sama przyznajesz, że robisz to śiwadomie - proszę bardzo. Uszanuję twój wybór.

Niemniej nieśmiało sygnalizuję - mam kamizelki na zbyciu, umiem posłuchać i się nie wymądrzać i generalnie nie uważam, że ludzie muszą być silni i twardzi za wszelką cenę. Ja nie jestem.

Najlepszy dowód, że mój pierwszy telefon po próbie włamania był do mamy. A mama stanęła na wysokości zadania - przyjechała, wsparła, pozwoliła mi wszystko samej załatwić i pojechała do domu. Ale mama była, przytulanie było, a ze mnie też silna kobietka była. Jak była za słaba w pojedynkę, to sobie wzięła bliską osobę do pomocy. Ot co.
To moja rada na dziś.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

żółwik

środa, 30 lipca 2008 13:45
bo ja jestem taki żółwik, który jak ma problem to chowa się i zamyka w swojej skorupce. Taka już moja natura, z która kiedyś tam dawno temu walczyłam, później przestałam...bo nie mam na to ani siły ani ochoty.
Azjo, droga, kochana i z chinczykami kasować nic nie będę....i dziękuję za słowa, wiem, że mogłąbym się wysmarkać ci wkamizelke, ale nie jestem pewna czy masz jakąś na zbyciu. A tak na poważnie, to choćbym nie wiem jak chciała to nie potrafie, wolę smarkać we włąsny prywatny rękaw. I nie chodzi o to, ze komuś ufam czy nie ufam, czy kogoś lubie etc....chodzi tylko i wyłącznie o mnie.
Problem jest- uciekam, chowam się przed światem, unikam ludzi, zamast wyjść do nich.
A teraz mam wyrzuty sumienia,ze w ogole wspomniałam o problemie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nie jestem ekspertem...

środa, 30 lipca 2008 10:43
Ale często daje ludziom rady. Tym razem postaram sobie darować...

Zamiast tego powiem ci klasyczny, terapeutyczny zwrot. Jak ja to widzę.

Jest mi przykro, kiedy w takiej masie ludzi z którymi jesteś powiązana zawsze najwięcej uwagi poświęcasz tym, którzy cię zawodzą. Przypomina mi to czasy, kiedy wydawało mi się, że na przyjaźń muszę zasłużyć - ciężkim poświęceniem, wybaczaniem lub zaangażowaniem bez granic. Dziś zdarza mi się powiedzieć kilku osobom, że jakaś część ich osobowości robi mi krzywdę i nie chcę z tą częścią obcować dłużej niż to konieczne. Nie przekreślając całej osoby. W efekcie nie będę na weselu swojego (byłego) najlepszego przyjaciela bo wiem, że się upije. A także wiem, że to mu sprawiło przykrość. Cała ja jednak czuję, że być tam nie chcę. Pójdę na ślub. To wystarczy.

Złości mnie, kiedy rozkręcasz każdy taki zawód w samookaleczający cię cyklon. Jest we mnie opór przed obarczaniem siebie winą za to, że ludzie nie potrafią uszanować mnie i moich uczuć. Wściekasz się i ja to rozumiem. Ale czemu wściekasz się na calutki świat, zamiast na konkretną osobę w konkretnym zdarzeniu...? To mnie przeraża i sprawia, że czuję się przy tobie zagrożona. Zagrożona nadmiarem twoich emocji, które mnie osobiście przerastają i których nie chce brać na siebie.

Wiem, że sama bywam świnią - tylko faktowi, że Gośka wie o mojej terapii zawdzięczam, że wybaczyła mi te wyjątkowo paskudne słowa, które usłyszała ode mnie w trakcie treningu. Nadal wiem, że mi w pełni nie wybaczyła, ale daję jej czas. Może musi to po prostu przeboleć. Nadużyłam jej zaufania w sposób paskudny i wiem, że to mnie na szczęście w jej oczach nie przekreśla. Ale będę musiała, jak to sie mówi "odpracować" to świństwo i na nowo zasłużyć na jej przyjaźń. Czyli dać jej czas na poczucie się ze mną znowu bezpiecznie.

A chce przez to powiedzieć, że świnia może wyjść z każdego, ale jeśli da się ludziom szansę, może ją zobaczę i cofną. A jeśli nie - to spier*cie na drzewo. Ja w chlewie żyć nie zamierzam. Ale w tej kolejności. Nie chciałabym być przekreślona za jeden błąd - chyba, że popełniam go trzydzieści razy pod rząd. Ale wtedy przynajmniej 25 jest bez sensu - gdyby mi ktoś powiedział w okolicach trzeciego nie robiłabym z siebie kretynki.

Tym samym dochodzę do jednej rzeczy, która mi się nie podoba u ciebie - przełykania urazów i przykrości. Złości mnie i odrzuca, kiedy je przyjmujesz ze spokojem, bo mam wrażenie, że magazynujesz je na potrzeby późniejszego wybuchu. Jakbyś zbierała powody, żeby się wkurzyć, aż dojdziesz do takiego stadium, że już możesz sie zdołować i dopiero wtedy się w nie zagłębiasz. W moich oczach nigdy o siebie nie walczysz. Jakkolwiek przykro mi na to patrzeć, wyjątkowo kiepsko jeżdżę konno - więc nie nadam się na rycerza na białym koniu.

Na koniec jeszcze jedna rzecz, która sprawia mi przykrość - w złych chwilach nie szukasz towarzystwa ludzi, którzy dobrze ci robią (mojego na przykład - mam nadzieję, ze jestem taką osobą) tylko izolujesz się i zakopujesz w tych złych emocjach. Jakby one były ważniejsze ode mnie. "Nie będę o tym mówić" ma wiele powodów, ale ja w tym wypadku odbieram je jako stwierdzenie "Moje zabawki, nie oddam". Nie musisz. Niemniej wysmarkanie komuś w kamizelkę czasem pomaga. W takiej sytuacji jak twoja czuję się bezsilna. T0 jest bardzo smutne i przykre. Sprawia, że się zaczynam litować, zamiast dać ci wsparcie i kopa na rozpęd. Nie lubię się litować. To wyjątkowo bezproduktywne...

To by było na razie na tyle.
Jeśli stwierdzisz, że wywód jest zbyt osobisty na bloga - skasuj go. I tak jest tylko dla Ciebie pisany...
Zadzwoń przynajmniej do Ewy.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

uspokojenie....

środa, 30 lipca 2008 0:37
Droga Azjo.....pisze do ciebie ten list.
Hmm zazwyczaj, za takie teksty w "babskich pisemkach" dostaje sie kase. Brakuje nam honorowego czlonka, dupci do przypieczenia to i moze jakiegos sponsora (au).
Postanowilam przewartosciowac swoj system. Zrobilam rachunek sumienia, podsumowalam pewne sprawy, zdjelam klapki z oczu i coz rzeczywistosc jaka ujzalam przerosla moje najsmielsze oczekiwania.....jest zupelnie inaczej niz to sobie wyobrazalam. Nie mowie, ze jest zle czy dobrze... poprostu inaczej. Czasem takie drastyczne zmiany, moga powodowac lekki zawrot glowy....takze wylaczam sie ze spolecznego obiegu na czas wracania do pionu i rownowagi psychicznej.
I ide sie organizowac na zapas i pomyslec w koncu o wlasnych czterech literach, bo skoro (podobno) jestem egoistka, to czas najwyzszy nia byc, w koncu nie mozna zawiesc ludzi.
Ps. jak ktos mi powie, ze jest moim przyjacielem, to( poza kilkoma wyjatkami)kazdego strzele w pysk.
Ps1. niestety, ale wlasnie wylaczyla mi sie na wieki  lampka z napisem "ufam". Coz... bywa i tak.
Ps3 . Zen mi kwitnie, ma sie super.....
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

do gitar bracia....

wtorek, 29 lipca 2008 21:25

i siostry dorosłe...
DZIESIĘĆ W SKALI BEAUFORTA


Muzyka: Krzysztof Klenczon

Kołysał nas zachodni wiatr, | a d
Brzeg był za rufą z dala | E7 a
I nagle ktoś jak papier zbladł: | d a
"Grot nam się rozpierdala!" | H7 E7

Ref.: A bosman tylko zapiął płaszcz | F C F C
I zaklął: "Mać jebana! | F E7 a
Nie mogłaś szmato, kurwa mać, | F G a E7 a
Zaczekać z tym do rana!!?" | d E7 a

Spod ciemnych ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle,
A myśmy, jak te chuje dwa,
W kubryku szyli żagle.

A bosman do kubryku wpadł
I zaklął: "Chuj wam w dupę!
Złamali znowu igły dwie,
Gdzie ja dziś takie kupię?"

W nawigacyjnej Stary siadł,
Słuchając komunikat.
Wkurzony maksymalnie rzekł:
"Panowie, znowu dycha!" (10řB)
(Wkurwiony maksymalnie klął:
O żesz mać, znowu dycha!)

A bosman tylko w mesie siadł
Ponury jak na stypie.
"Jak dalej będzie piździć tak,
Rozpieprzy nam tę krypę!"

W kambuzie kuk, rzygając w krąg,
Ponuro żuł nienawiść:
"Że też te gnoje jeszcze żrą,
Toż takich można zabić!"

A bosman tylko w mesie siadł
I oparł nos na blacie:
"Obiad ma być dziś z trzech dań
I deser na dodatek!"

Kompasu igła całą noc
Tańczyła rock and rolla,
A wściekły sternik czuł, że go
Ogarnia paranoja...

A bosman do kokpitu wpadł
I ujął szturwał w ręce:
"Do kurwy nędzy, równo jedź,
Bo jaja ci ukręcę!"

Gdy słońce wyszło spoza chmur,
A wicher się wyszalał,
To bosman tylko flachę wziął
I szybko pałę zalał.

A potem tylko zapiął płaszcz,
Chciał zakląć - lecz nie zaklął,
Odchamić się najwyższy czas,
Więc tylko ręką machnął.

Gdy słońce zgasło i gdy sztorm
Wydmuchał się do woli,
W bosmańskiej brodzie zakwitł blask
Setek kryształków soli.

A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął... otóż nie zaklął!
Bosman znów zaczął mówić nam
Piękną poprawną polszczyzną!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

W nerwach

wtorek, 29 lipca 2008 18:49
Czuję się roztrzęsiona...
Nie jest dobrze wrócić do domu i zastać wyłamany zamek. nie wiem jakim cudem tylko jeden - na szczęscie drugi przetrzymał... W związku z tym niczego nie ukradli.
Dzisiaj.
Boję się jutro iść do pracy, bo za dużo mam w domu rzeczy, które jednak stanowią dla mnie wartość. Sprzęt, książki, rower, komputer... Cholera - wszystkiego do pracy nie wezmę!

Jestem roztrzęsiona bo ktoś naruszył moją przestrzeń, moje bezpieczeństwo, moją enklawę. Niemal naruszył. Ale to niemal wystarczy, żebym odchodziła od zmysłów ze zdenerwowania i złości. To było moje bezpieczne miejsce, a teraz znów boję się w nim zostać i zostawić swoje rzeczy. Do tego "właściciel" mieszkania wali to równo - przecież on jest ubezpieczony.... To tylko ja stracę wszystko, na co pracowałam ostatnie kilka lat. Łącznie z poczuciem bezpieczeństwa...



Już mi troszkę lepiej... Zadzwoniłam do wszystkich do których mogłam, a nawet do tych, których nie powinnam. Tata się przejął, mama jedzie, przyjaciółki trzymają kciuki.  Ślusarz jedzie, mama jedzie, gospodarz jedzie.... Ufff. Moze będzie dobrze...

W takich chwilach naprawdę tęsknię do faceta, któremu mogłabym się w rękaw wypłakać. Serio. Wiem, że to odrobinę żałosne, ale cóż. Kobieta to kobieta. Nawet jeśli usiłuje być samodzielna...

BTW: Dzięki wszystkim, którzy dzwonili i się przejmowali. Kocham was wszystkich. THX.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

lwiątko...

wtorek, 29 lipca 2008 12:34
no i sie wzruszylam, ach ta kobieca natura. Film stary jak świat.....

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zgnijesz w piekle :P

wtorek, 29 lipca 2008 8:56
...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

dla zapracowanej

poniedziałek, 28 lipca 2008 21:49
specjalnie dla Azji...a by mogla w pracy wyrabiać 200% normy ;p
:: Gra Spellblazer ::
Zamieniaj miejscami pola tak, aby przynajmniej 3 jednakowe były pod rząd i pokonuj napotkanych wrogów. Uwaga! Gra może się długo ładować!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kici kici

poniedziałek, 28 lipca 2008 13:35
Reklama SOpotu jest, jak to mówi jeden z naszych wspólnych znajomych, w pytę! =D

Nie sądzę, żebyśmy kiedykolwiek poznały tajnicę Godzilli i King Konga, chyba, ze przesłuchamy po kolei wszystkie piosenki Armii, mając nadzieję, że on zawsze tak niewyraźnie śpiewa...

A ode mnie kotek na dobry początek (środek) koniec dnia...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

bez

poniedziałek, 28 lipca 2008 10:50
część zdjęć dodana, pozostałe wkrótce...uzbroić się w cierpliwośc proszę...
Zaprząta mi głowę tekst piosenki....co śpiewali tego nie wiem (mówię o Armi), ja słyszłam godzilla mokra i king kong...
Wiem, że z moim słuchem jest źle i powinnam się udać do usznego, ale to już lekka przesada
Co prawda i tak nic nie pobije (zasłyszanego) tekstu:
"Światłem ciała jest Sopot,
zobaczysz go i umrzesz"
w oryginale jest oko.
Niezmienia to faktu, ze mam dobrą reklame dla miasta Sopot, nie wiem tylko czy ją przyjmą ;p
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Po koncercie

poniedziałek, 28 lipca 2008 9:37
Nie będę pisać ile lat nie byłam na koncercie, bo ludzie tak długo nie żyją. A dzięki Diablicy wcisnęliśmy się na Apocalypticę.
I absolutnie było warto.

Po pierwsze - ominęliśmy kilometrową kolejkę i spokojnie podeszliśmy do bramki, wbiliśmy sie na tak zwaną pałę i dopchaliśmy do bramy jako jedni z pierwszych. Stanie 40 minut w ścisku, aromacie ludzkiego potu i w towarzystwie panów, którzy nam czas umilali absurdalnymi wypowiedziami - to już była jakaś rozrywka. Cieszę się, że wytrwaliśmy i nie ugięliśmy się pod presją pewnej blondynki, która wybitnie chciała się urwać stamtąd w celu zajścia do Czarnej Perły... Doczekaliśmy wszak otwarcia bram i chociaż biust mi przemieściło na plecy w wyniku stłoczenia mnie w bardzo małej przestrzeni przy wchodzeniu - weszliśmy na dziedziniec Muzeum Powstania Warszawskiego (które jest do luftu, ale za to teren na koncerty  - wyśmienity...).

Support był... Ekhm. 100% normy jeśli chodzi o "HEJ!". Oraz "Mokra Godzilla i King Kong...". Ale o tym za chwilę...

No, a jak support W KOŃCU się skończył... Uaaaaa!
Dziś jeszcze się nie mogę rozczesać. Mam nadzieję, że Diablica zapoda zdjęcia :)
Nie zabrakło grania Metallici - oczywiście One, Nothing else matters, oraz parę innych kawałków. Smutny kawałek dla NAJPIĘKNIEJSZYCH KOBIET W EUROPIE  - czyli dla nas, Polek =P
Był Corn, było parę innych kawałków... było dużo bujania, twarda trawa (w butach), machanie włosami (mój kark o dziwo wydobrzał - albo się wytrenowałam, albo nagle odmłodniałam).

Ech. Oby tak częściej - z bańki się wbijać na koncert. Najlepiej TAKI...

Byli tak piękni i młodzi...

A pomyśleć, że 12 lat temu zaczynali. I ja to pamiętam - banda pyzatych nastolatków z przerośniętymi skrzypcami... Ech.

:)

Diable - zdjęcia proszę!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  62 615  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

WSZĘDOBYLSKIE SZATAŃSKIE AMATORKI DZIAMGOLENIA (SPÓŁKA ELOKWENCYJNA) To my. Oraz kronika zawiązującej się, miejscami mocno pogmatwanej przyjaźni. :P

submachine

:: Gra Submachine 1::

submachine2

:: Gra Submachine 2::

submachine3

:: Gra Submachine 3::

submachine4

:: Gra Submachine 4::

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl