Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 730 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


piatkowe dywagacje

piątek, 29 sierpnia 2008 21:31
i podsumowanie tygodnia....
juz podsmowalam, zupelnie nic sie nie dzialo. Poza kilkoma niemoralnymi propozycjami. Idzie sobie czlowiek ulica, zupelnie zwyczajnie kroczy po chodniku, az tu nagle podchodzi jakis gosciu i sklada oferte.... Ja rozumiem raz, jaks tam zblakany przybysz z innej planety, ale nie az tylu. I nie wiem czy smiac sie czy plakac.
Dzisiaj po tygodniu nieobecnosci na gronie, weszlam sprawdzic co tam slychac. Oczywiscie jakies wiadomosci na skrzynce Ktos chce zaprosic(nie znam- nie przyjmuje). Zibi informuje o spamikach(czyli WZM koncertowo na jesien), ktos cos tam chce(ale dlaczego akurat ode mnie) i kilka pm od nieznajomych o podobnje tresci " ej laska, fajny masz biust"albo cos w podobnych klimatach. Rece mi opadaja i wloka sie za mna niczym zmory nocne. Przeraza mnie to zezwierzecenie. Ja nie wiem czy to jest jakas nowa moda, siedzenie caly dzien na gronie itp i pisanie do kazdej dziewczyny z nadzieje, ze moze jakas zdesperowana sie nabierze i umowi...... Zawsze sie zastanawiam co z tymi kolesiami jest nie tak...sa zieloni, wyrosla im trzecia reka, po twarzy przejechal im walec.
Coz, nie mi to oceniac...zapewne znalazla sie niejedna, ktora poszla w tango w tak oto poznanym, sympatycznym chloptasiem.

i na koniec obrazek, tak na weekend.....

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kiedyś to były studia...

piątek, 29 sierpnia 2008 10:37
Technika idzie do przodu i nie wiedzieć czemu wszystko wszystkim próbuje ułatwiać...

Za moich czasów (ha ha, ale to brzmi) były listy społeczne i obowiązek chodzenia do biblioteki. Teraz się zapisuje przez internet, testy zdaję przez internet, a materiały na ćwiczenia musi szykować prowadzący. Przez internet...

A pomyśleć, że niektórzy profesorowie pamiętają czasy sprzed ksero... Czyli zamierzchłe lata, kiedy trzeba było przepisywać źródło i robić prawdziwe notatki, inaczej nie dało się napisać pracy, ani nawet odezwać na konwersatorium. Wymagało to kombinowania, umysłowego wysiłku i umiejętności skojarzeń. Być może wtedy żaden student nie wychodził z egzaminu z okrzykiem "*Dagome Judex*? Co to k**wa jest!? I skąd ja miałem to wiedzieć! Nie było w programie!!".
I nie powinno być. To się powinno wiedzieć, jak się zdawało na kierunek Historia. Powinno się tez umieć odczytać pisane ręką Radziwiłła listy i znaleźć w encyklopedii informacje kim on w ogóle był, a nie rozkładać bezradnie ręce przed wykładowcą...

Mój promotor opowiadał, jak św. pamięci profesor Manteuffel zadał mu tekst po czesku. Na nieśmiałą supozycję, że czeskiego nikt w grupie nie zna, stwierdził: " Ja też nie znam, a przeczytałem". I tak studenci nauczyli się czeskiego w jedną noc....

Kiedyś to były studia...


^^


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

nudzeeeeeee sie......

piątek, 29 sierpnia 2008 10:33


genialne, i wywrotka tez...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

gorączka złota

czwartek, 28 sierpnia 2008 16:45

i nastąpiło  nieuniknione...zmęczenie organizmu, nieprzesmane noce dały we znaki. Ale co tam, najem się jakiegoś czosnku i jutro będę świeża (no prawie) i radosna.

Potrzebuję urlop. Tak tydzień. Gdzieś wyjechać, zaszyć się w jakieś głuszy. Jakiś domek nad jeziorem, z duktami do jeżdzenia na rowerze...kominek i stary wyleniały futrzak na podłodze. Czy ja tak wiele wymagam od życia?

Nie wiem czy to moja obecna gorączka, ale do jasnej niebieskiej gryzonowatości jaki kretyn wymyślił usos? Rozumiem, że to ma ułatwiać życie i może by tak było gdyby nie fakt, że jest to niedopracowane. Kiedyś dostawałam w formie książkowej wytyczne przedmiotów wraz z godzinami kiedy jakie się odbywają. Ja tylko musiałam sklecić sobie sama plan, pójść na uczelnie i osobiście się wpisać na liste. Póżniej zrobili wersje elktroniczna....ale nadal zapisy były face to face. Teraz nie wiem w jakich godzinach mam jakie zajęcia, rejestrować mogę się tylko internetowo, jak się rypne to po upływie terminu nie mgę zrezygnować (no, ok muszę pisać jakieś podania, pisma, wiersze itp). Nie mogę sobie teraz wstępnego planu ułożyć, tylko muszę czekać aż ruszy rejestracja i wtedy na wariata będę klikać na ikonke "dodaj do koszyka". W efekcie wyjdzie, że połowe przedmiotów mam na ta samą godzine, na drugą połowę sie nie zapisałam( bo nie znalazłam, nie zauważyłam, nie zdążyłam bo jacyś idioci mieli szybsze łącze).

Poza tym ja teśknie za tymi kolejkami, w ciasnym korytarzu, do pokoju zapisów. Bieganiny po piętrach w poszukiwaniu odpowiedniej sali. Sklecanie list społecznych- kto pierwszy, a bo ktoś się już dnia poprzedniego zapisał, a bo ja jestem zielona więc mam pierwszeństwo. Teraz to takie bezduszne. Godzina 00:00 siada gawedz studencka przed monitorami i czeka...klnie w duchu zacinajace sie serwery, wolno pracujacy komputer i senność. Owszem można wstać rano i zrobić to na spokojnie, ale wtedy wszystkie miejsca na fajniejsze wykłady/fakultety/zajęcia sa pozajmowane.

Już mineły i nie wrócą te czasy wspaniałe.....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiewiór nie znosi słodkości....

czwartek, 28 sierpnia 2008 12:33

WŚCIEKŁY WIEWIÓR W AKCJI!!!

gry online

MOJA GRA TYGODNIA ;)

Pomóż Wiewiórowi pozbyc sie zbyt wesołych i przyjaznych sąsiadów.

 

BTW: Mimika zwierżątka, kiedy zaczyna tracić swoją złośliwą werwę... Bezcenna...

 

^^

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

RPGi

czwartek, 28 sierpnia 2008 10:32
Po ostatniej sesji muszę przyznać dwie rzeczy:Po pierwsze nie umiem trzymać się z góry ustalonego planu.Po drugie dygresje graczy wytrącają mnie z równowagi. Mogę dodać po trzecie - kiedy się ma miłośnika tortur w drużynie, należy wcześniej przemyśleć kwestie ewentualnych zeznań. Podobnie jak miłośnik potrzasków stanowi element folkloru... 

Jednym słowem - bawiłam się dobrze, drużyna się rozkręcała i gdyby nie fakt, że co drugi rzut był powyżej 80 w ogóle byłoby super ;)

 

Podsumowanie jest jedno - szkoda, że nie ma umiejętności "swobodnej gadki bez sensu" i "wyjątkowo oporny na reedeukację przez przemoc".... Oraz "Beznadziejny w rzutach".

A za tyydzień - drżyjcie śmiertelnicy i módlcie się o zdrowie psychiczne....!!

 

He he.

 

<evil smile>


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Każdy idiota moze powiedzieć "Kocham"...

środa, 27 sierpnia 2008 14:37

 

...tylko z wykonaniem nieco gorzej.

Pomna mojej ulubionej maksymy: "Kochać to czasownik - wymaga woli i wysiłku." sięgnęłam w świat teorii. I - o dziwo - teorie na ten temat są ^^

 ***Teoria miłości Sternberga***

"Według Roberta Sternberga[1] miłość można opisać przy pomocy trzech zasadniczych składników. Są to namiętność, intymność i decyzja/zobowiązanie. Cechy ulegają ciągłej przemianie w czasie trwania związku."

Ha! Wiedziałam! Wiedziałam, że nie może być zawsze tak samo! Że zakochanie nie równa sie dobry związek! HA!

"Intymność

Intymność, czyli bliskość, to wszelkie pozytywne uczucia i działania wzmagające przywiązanie partnerów.

Według Sternberga, na tak pojmowaną intymność składają się:

    * pragnienie dbania o dobro partnera,

    * przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,

    * szacunek dla partnera,

    * przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,

    * wzajemne zrozumienie,

    * wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami duchowymi i materialnymi,

    * dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,

    * wymiana intymnych informacji,

    * uważanie partnera za ważny element własnego życia;

Emocje składające się na intymność są w dużej mierze wynikiem komunikacji między partnerami i rozumienia potrzeb osoby kochanej.

Dynamika

W początkach miłości intymność jest niska, rośnie ona stopniowo wraz z czasem trwania związku i jeszcze wolniej opada po osiągnięciu swego maksimum.

Namiętność

Namiętność to przeżywanie silnych emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Gdy intensywność namiętności jest wysoka, przeżywa się takie emocje jak pożądanie, radość, podniecenie, tęsknotę, zazdrość, niepokój. Stanom tym towarzyszy silna motywacja do połączenia się z obiektem miłości, fizycznej bliskości, kontaktów seksualnych. Często miłość utożsamiana jest z namiętnością."

Czasem Wikipedia ma ciekawe pomysły... Jakkolwiek nie jestem zwolennikiem definiowania stanów emocjonalnych, to taka definicja daje nam podstawy do weryfikacji stwierdzeń typu "Kocham cię", wypowiedzianych zupełnie bez sensu i w chwilach najmniej do tego sie nadających. Wtedy można sobie zapytać delikwenta: "Serio? Bo nie zauważyłam, żebyś to i to robił. A przecież ten czasownik właśnie to oznacza..."

Ja wiem, że to brzmi bardzo mało romantycznie (a ja jestem naprawdę k***sko romantyczna), ale czasem aż mnie cholera bierze, jakie rzeczy ludzie usiłują mi robić i twierdzą, że to z miłości... Bo kochają...

Jak w tym dowcipie: Rosja jest jak amorek - lata z gołą dupą, strzela do wszystkich i twierdzi, że to z miłości.

Dzisiaj strasznie dużo ludzi jest jak Amorek. Szkoda...

Jeśli już całej reszty nie mogą ogarnąć, to by mi chociaż ten szacunek wystarczył... A tego w deklaracjach miłosnych naszych czasów jest najmniej. "Kocham cię, ale..." Takie "ale" to mi wraca jak bumerang - nie jedna moja przyjaciółka nad tym ale przepłakała noce.

 

Wsadźcie sobie to "ale" tam gdzie słońce nie dochodzi. Po "ale" ja robię w tył zwrot.

Co innego, gdy przyjdzie i powie "kocham cię i żeby się udało musimy się napracować".

Ja jestem kobieta pracująca - żadnej pracy sie nie boję.

A żeby było romantycznie, będziemy co jakiś czas palić świece i pracować nad intymnością w ciepłym blasku.... :P


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

chwilunia

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 23:13
ja tylko na momencik, bo łóżeczko wzywa tęsknym głosem.....
Podziękować Azji za piękny baletowy śpiew ;p.
I muszę przyznać , że dzisiejszy dzień bardzo mile mnie zaskoczył, a chodzi o osoby które złożyły mi życzenia i po których bym się tego w życiu nie spodziewała. Ludzie jednak zaskakują- i to pozytywnie. Jeszcze kilka takich momentów, a zmienie swoje nastawienie do społeczności.
Co, gdzie i jak spędziłam...nie będę opisywać. Było weekendowo, razem z Ewa, kobietą z ktorą się przyjaźnie ponad 10 lat. Jak zwykle wariactwo na krawędzi normalnośi.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Hapy birzdej tu ju!

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 14:22
Hapy birzdej tu ju!
Hapy birzdej tu ju!
Hapy birzdej dir Diablica!
Hapy birzdej tu ju!

Ta-dam!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Weak-endy...

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 9:55
Raz na jakiś czas potrzebuje kompletnej izolacji i stu procent odpoczynku. Potem co prawda fizycznie czuję się lepiej, ale nadmiar czasu we własnym towarzystwie pozostawia zbyt wiele miejsca na myślenie. Tym razem na tapetę poszła samotność. Nie mam ochoty rozpisywać się, co mi się tam ulęgło, ale nie jest dobrze... Zaczynam się zastanawiać, czy to przejściowy wynik osłabienia, czy znowu jakiś cholerny kryzys w terapii... Wrrr. Mam już lekko dość tych wszystkich zawirowań. Dobrze mi z rodziną - chyba pierwszy raz w życiu - z przyjaciółmi, ze znajomymi, z własnym mieszkaniem....
Jedyne czego mi brakuje to facet, ale jakoś nigdy dotąd nie uznawałam tego za stan chronicznie nieprzyjemny. Ot - nie trafił się, a niezbędny nie jest... A latka lecą....
Ech. Znowu narzekam. Ale gdzieś muszę.

A co do weekendu - przemeblowanie, rozbebeszone sprzątanie, maraton serialowy (House MD - cukiereczek ;D) i konstruktywne rozmowy na GG. Oraz totalna panika w sprawach zawodowych... Mam zaległości i trzeba zadek sprężyć...
ufff...

Ale ogólnie in plus - więcej snu, trzy posiłku (acz marne, bo zakupów tez mi się nie chciało robić), nowa energia w mieszkaniu i trochę mazania po palecie. Mdlenie już chyba opanowałam. Teraz trzeba jeszcze opanować dołek.

Cóż - chyba potrzebuję urlopu...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wesoła wdówka

piątek, 22 sierpnia 2008 15:58
Dzwoni, brzęczy, doprowadza do szału- budzik w komórce. Nie wiem czemu ale dzwoni cyklicznie dokładnie co 9 minut. Zaspana próbuję wyłączyć, coś przyciskam- milczy. Za chwile znowu rozbrzmiewa melodia i z głośniczka sączą się słowa piosenki "O madame chciałbym twe podwiązki.Wsuwać na top twoich ud". O ho myślę dzień miło się zaczyna. Szybkie otrzeźwienie...to tylko budzik. W końcu trzeba zmienić tą melodię, bo ileż można słuchać tego samego każdego ranka.
Ciemność widzę, zero reakcji na bodźce zewnętrzne. Powieki otworzone szeroko, błednie wodzę wzrokiem po pokoju...ok wiem gdzie jestem, wiem kim jestem, wiem kto leży obok. Jest dobrze, wszystko pamiętam.
Wstaję, budzik znowy dzwoni- jak to cholerstwo się wyłącza, znowu się kładę. Podnoszę kadłubek, znowu bum na łóżko, tym razem na drugi bok.
Budzę się.
Znalazłam okulary, mogę w końcu wyłączyć budzik i zobaczyc która godzina. Cholera ciemna przed chwila byla 6 rano, skąd się nagle wzieła 8??? Poranny bieg po zdrowie, papieros, natrysk, papieros, pacynkowanie mordki, ubrać się, obudzić współtowarzysza łoża( to akurat zajmuje najwięcej czasu) i biegiem do pracy. W między czasie, a raczej na szlaku pokój łazienka na stole znajduję karteczkę "spakowałem walizki, wyporwadzam się. Jak się nie zmienisz to wnoszę o pozew rozwodowy. Twój Organizm". Ciekawe, ciekawe....nie mam czasu teraz zastanwiać się nad swoim zachowaniem, ale w duchu obiecuję sobie, że wyjaśnie tą sprawę. Pewnie dopiero za jakieś dwa tygodnie. Mam cichą nadzieję, ze mój Organizm jednak jest do mnie przywiązany i nie zostawi mnie z powodu małego kryzysu. W końcu żyjemy razem 25 lat
Biegem do tramwaju....Ufff do pracy zdążyłam. Gdzieś w pobliżu Ronda Starzyńskiego włączył mi się tryb "Zombie". Wersja testowa, niedopracowana ale jakoś działa.
Ja też jakoś działam.  W wersji Beta
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Panowie od krytyki

piątek, 22 sierpnia 2008 14:17
Stronka z ciekawym komiksem o maniakach filmu. Pare tych postaci wygląda przerażająco znajomo....
Gorąco polecam...
z blogu The Movie
Z bloga The Movie
z blogu The Movie
:)


^^
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Po niebycie byt nadmierny

piątek, 22 sierpnia 2008 11:07
Wczorajsze doświadczenie zaburzeń przytomności (mdlałam z powodu niskiego ciśnienia) oczywiście dało mi do myślenia...

Przede wszystkim - cieknący kran, awarię prądu czy zawirusowany komputer to są zdarzenia do ogarnięcia. Mogę coś zrobić, coś zadziałać, jakoś zareagować. Mogę zmienić cokolwiek w swoich działaniach, żeby było lepiej. Nawet zdrowie mogę podratować - wziąć leki, iść do lekarza. Utraty przytomności mnie przerażają - bezsilność, bezwładność, niemoc, zdanie na innych...
Fakt, że ci "inni" stanęli na wysokości zadania i jestem naprawdę wdzięczna i szczęśliwa, że jestem akurat w tej firmie z tym ludźmi. Ale zawsze mi się przypominają takie momenty z mojego życia, kiedy nie miałam nad sobą kontroli - po pijaku (ze dwa razy mi się zdarzyło), właśnie przy utracie przytomności, zdana na łaskę skinów... Kiedy widzę świat pędzący na mnie z nieznanym zagrożeniem, a ja nie mogę nic zrobić. Nic mnie tak nie przeraża, jak niemoc. Żyłam w stanie niemocy przez całe swoje dzieciństwo i moja nowo nabyta samodzielność dawała mi poczucie pokonania tego stanu.
A jednak - drżę wewnętrznie za każdym razem, gdy ta niemoc wraca. Po prostu boję się cholernie... I tak sobie myślę, że gdyby nie moje pingwinki (jak pieszczotliwie nazywam ludzi których obdarzam przyjaźnią i prze których jestem nią obdarowana), byłoby naprawdę paskudnie. Silne ramie mojego brata, służbowy kierowca i troskliwy prezes i koleżanka, do tego dopieszczająca mama na dzień przed wyjazdem i cały zestaw innych przyjemności.

Czasem odgrywam sobie słabą kobietkę, a czasem jestem nią naprawdę i dobrze mi z tym.
Moje kochane pingwinki ^^

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

uspokojenie

czwartek, 21 sierpnia 2008 10:07
Światopoglą mi się zagina, burzy, rozwala.....i wcale nie jest dobrze. Rozwala mi się w pozytywną strone ale nie lubię aż takich zmian w swoim życiu. Oznacza to tylko tyle, że muszę zmienić swoje nastawienie do świata i do ludzi. Jak człowiek się przyzwyczaił do życia w samotności i do tego żę gucio z miodkiem obchodzi kogokolwiek, to nagle się okazjue, że tak nie jest. Mile zaskoczenie, ale to oznacza, ze i ja sie powinnam przejmowac, pamietac.....i czuje sie glupio jak zapomne, jak nie moge i mam wyrzuty sumienia. Ja i tak sie przejmuje, chlone jak gabka problemy innych, ale skoro ktos sie przejmuje moja osoba to mam poczucie przejmowania sie jeszcze bardziej...
Wiec  ja sie zamykam w swojej samotni, odcinam od swiata i bede myslec, przewartosciowywac swoje zycie i robic rachunek sumienia...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

LODY+WANNA=SZCZĘŚCIE

środa, 20 sierpnia 2008 22:15
Lody chałwowe zostały spróbowane - w cieplutkiej, pachnącej olejkami kąpieli przy świeczkach i z książką.
Ja się nie kąpię dla higieny (po to jest prysznic). Ja się kąpię dla przyjemności... Czasem w samotności, a czasem nie... :P

Jest coś urokliwego i bardzo luksusowego w kąpieli przy świecach. Siedzenie w wodzie aż ostygnie i paluszki się bardzo zmarszczą... Plusem mieszkania z dala od rodzinki jest nielimitowany czas takiej kąpieli. Oblepiona maseczkami na urodę, plastrami tego i owego w strategicznych miejscach, z książunią, smacznym kąskiem i kieliszkiem czegoś ciekawego (bezalkoholowego) jestem czystym luksusem samym w sobie. Potem przemawiam czule do moich oponek na brzuszku i siniaczków na nóżkach, smarując je luksusowym kremikiem (używam go ze dwa razy w roku). Wbijam się w luksusowy szlafroczek lub koszulkę i rozwalam się w łóżuńku, wałkoniąc się do wieczora...

Mniam, wziiii.... Bombka. ;D
Sama się dopieszczam, jak widać. Skoro nikt inny chwilowo nie chce.
Idę dalej sie tarzać w luksusie.

Good sweet night delux.

^^

Moja kaczuszka do kąpieli.... ;)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  63 084  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

WSZĘDOBYLSKIE SZATAŃSKIE AMATORKI DZIAMGOLENIA (SPÓŁKA ELOKWENCYJNA) To my. Oraz kronika zawiązującej się, miejscami mocno pogmatwanej przyjaźni. :P

submachine

:: Gra Submachine 1::

submachine2

:: Gra Submachine 2::

submachine3

:: Gra Submachine 3::

submachine4

:: Gra Submachine 4::

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl