Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 434 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Chwale się

środa, 02 września 2009 10:13
A co mi tam... kiedyś trzeba zacząć. 
A będę, a jadę... a spędzę z tymi panami weekend cały.
I dzięki jednemu mailowi i palmie ;p

co prawda jeszcze trzeba się będzie przebić przez obcowanie z głowami tego państwa i powalczyć- czyli inscenizacja bitwy pod Wizną.
Jeah cieszę się jak bachor, któremu ktoś dał cukierka i go nie zabrał.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Skąd się biorą dzieci, hmm....

wtorek, 23 czerwca 2009 21:37

 Nowa animacjia wprost od Pixar
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

calls for Chtulhu

środa, 01 kwietnia 2009 9:48

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

podróze astralne

sobota, 07 marca 2009 13:26
Co prawda do wakacji zostało jeszcze trochę czasu, jednak jak chcemy spędzić je naprawdę niezapomnianie, to już trzeba się zacząć rozglądać za jkimś miejscem. Jak wiadomo, oprócz miejsca, ważne jest też to, w czym je spędzimy. Do wyoru mamy kwatery prywatne, tzw bursy, pola namiotowe. Jednakże może warto zainwestować w jakiś hotel.
Na początek podwodny świat, czyli hotel  powstający na dnie Oceanu Spokojnego  Poseidon Undersea Resort




Drugi warty odwiedzenia, chociażby dla samych widoków to malowniczo położony u wybrzeży Amazonki the Ariau Amazon Towers,




Dla miłośników Indian też się coś znajdzie Wigwam Motel.


Dla tych co cenią sobie, cisze, spokój i obcowanie z naturą. Polecam niewieki hotelik w Australii the Canopy Treehouses


I poniżej kilka tematycznych dziwactw.

Hobbit Motel w Waitomo w Nowej Zelandii to idealne zakwaterowanie dla miłośników powieści Tolkiena „Władca Pierścienia". Hotel został zbudowany na dwóch zboczach i zgodnie z opisem zawartym w książce pokoje znajdują się pod ziemią z tą różnicą, że są dopasowane są do ludzkich rozmiarów. Nie brakuje tu typowych okrągłych drzwi i okien, oraz charakterystycznego dla hobbitów wystroju. Co ciekawe, hotel stanowi część Woodlyn Park - miejsca pełnego innych dziwacznych kwater takich jak wagon z lat pięćdziesiątych, samolot z wojny wietnamskiej czy łódź patrolowa. Ponadto, znajduje się tu także słynna jaskinia zamieszkała przez robaczki świętojańskie.



Das Park Hotel w Ottensheim niedaleko Linzu w Austrii oferuje nieco mniej komfortową formę zakwaterowania. Pokoje dla gości to nic innego jak duże betonowe rury odpływowe o średnicy ok. 2 metrów wyposażone w wygodne łóżka, lampkę i wełnianą pościel. Istnieje tu również możliwość połączenia internetowego. Na terenie parku, w którym usytuowany jest ten niezwykły hotel, znajduje się także kafeteria, mini bar oraz baza sanitarna. Na nocleg możemy liczyć od maja do października. Opłatę za zakwaterowanie goście wyceniają według własnego uznania.

Więcej na: najciekawsze hotele świata

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

friendsy

niedziela, 22 lutego 2009 12:23
Sobie i wam życzę takich przyjaciół:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

(i)

środa, 04 lutego 2009 22:06
Zastanawiałam się co by tu napisać, w końcu jakoś dawno nie zaglądałąm, nie pisałąm.. temat sam wskoczył. Chociaż smutny, a nie takie było moje pierwotne założenie. Kilka minut temu weszłam na portal nk, i dostałam informację, że o to wczoraj zmarł mój nauczyciel matematyki jeszcze z czasów podstawówkowych. Człowiek, który uczył jeszcze moją mamę, a po skończeniu przeze mnie szkoły czynnie brał udział w życiu uzniów prrawie do końca swoich dni. Jak łatwo można się domyślić, był jużwiekowym profesorem.
Nieznoszę matematyki i nigdy jej nie rozumiałam, ale dzięki takim ludziom jak w "belfer" chciało mi się chodzić na lekcję i coś z nich wynosić. Jedna z nielicznych osób, która wbudzała szacunek i podziw wszystkich ucczniów, nawet tych spod tzw ciemnje gwiazdy i kiblujących z matmy kolejny rok. Ściągi- nie było mowy i nie dlatego, żę pilnował, o nie, wręcz przeciwnie, siadała z gazetą i można było czytać z ksiązki odpowiedzi. Jednak po co, na jego lekcjach uchodziło to za niestosowne. Zawsze wysłuchał, wytłumaczył, czasem- jak to człowiek- wściekał się, że nie możemy czegoś pojąć.
Uczył mnie od 4 klasy i od razu wrzucił nas na głeboką wodę. Nie było taryfy ulgowej że mali my, że dopiero co mieliśmy jedna panią od wszystkiego... klasówki, kartkówki, długie minuty przy tablicy. Potwór a nie człowiek- tak wtedy o nim myślałam. Aż razu pewnego chyba w 6 czy 7 klasie pojechaliśmy na wycieczkę klasową w zimie. Śnieg, góry i mnóstwo zabawy. Jak śniego to iśnieżki.  W ferworze walki jedna śnieżka trafiła w owego profesora. My- śmierć na miejscu, bo pewnie skrzyczy, da naganę albo każe pisać kartkówkę...a tu proszę, naz srogi nauczyciel, ulepił piękną kulkę ze śniegu i zaczała się z nami naparzać...Finał, regularna wojna na śnieżki. Od tamtej pory stał się dla mnie człowiekiem, jednym z tych których się pamięta do końca życia i zawsze miło wspomina.
R.I.P profesorze
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

VAST

wtorek, 06 stycznia 2009 18:18

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

grzeszki...

piątek, 14 listopada 2008 9:12
takie malutkie, uzalezniajace:
Uzaleznienia bywaja przyjemne, nie wiem czy dobre, ale przyjemne:
  • Od czekolady... dobrej, rozplywajacej sie w ustach.
  • Od muzyki... uspakajajacej, wyciszajacej i energetyzujacej
  • Od jedzenia... paleczkami
  • Od malowania.. chociaz czasu brak
  • Od siersciuchow... a konkretnie dwoch na czterech lapach (hmm kazdy ma wlasne)
  • Od przyjaciol.. tlumow nienawidze, ludzi sie boje, samotnosc mnie przeraza .. przyjaciol potrzebuje jako lacznikow pomiedzy    mna a swiatem...
i od kilku innych rzeczy mniej przyzwoitych
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zółwik

czwartek, 09 października 2008 23:09
No i dodałam zdjęcia z Torunia. A żeby nie było nudno - mój nowy amant:
ŻÓŁWIK PŁOCKI PRZEZ SZYBKĘ
:)


Wspominanie urlopu bywa czasem równie przyjemne co sam urlop ;)

Reszta fotków w albumie
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

słów kilka

niedziela, 21 września 2008 18:30

o uczelni nawet nie chcę wspominać. Cóż, myślalałam, że wszystko pozałatwiane a tu się nagle okazuje, że nie ma mojego kierunku...wrrrr. Ogólnie jestem w czarnej dupie i nawet lampka nie pomoże.....

Jak zwykle wszystko musi isc pod góre, bo przecież u mnie nie może byc nic normalnie, zwyczajnie.... normą juz zaczyna byc to, ze jak mam kilka dni spokoju, wzglednej normalosci to pozniej sie okazuje ze wszystko bierze w leb i moge sie powiesic na najblizszej latarni. Jeden plus tego wszystkiego, po kilkunastu-set takich zdarzeniach sie wzielam zahartowalam, nie panikuje, jak mi sie nagle swiat wali na leb..spokojnie planuje....ok to musze zrobic, to wybrac, tu pojechac, tam moge zadzwonic, tu opieprzyc, tu na spokojnie i jakos bedzie. Bo jakby nie patrzec do tej pory udaje mi sie spadac na cztery lapy. Tylko, ze wolabym spokojnie sobie kroczyc a nie co chwile tak gora, dol, gora, dol, gora, dol...chociaz z drugiej strony przynajmniej sie nie nudze i dobrze mi sie zyje.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tradycyjnie...

wtorek, 16 września 2008 9:46
Kilka fotek na początek dnia...

Kfiatek
Krokodyla daj mi luby...
Kotek...
It could be me...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

You Rock!

poniedziałek, 08 września 2008 15:22

Kolejny ślub w tym roku… Kolejne uczucie ściśnięcia w żołądku. Może i to tęsknota, a może zwykła zazdrość. Kto wie…

Niemniej dziwnie jest patrzeć wstecz na tych wszystkich ludzi, których kiedyś znałam. Dzwonię do kumpla wyciągnąć go do Szczyrku, a on mi na dzieńdobry: „Nie mogę. Wczoraj nam się urodziły trojaczki…” Ale kiedy, jak!? Czemu ja nic nie wiem?

Jak ten czas leci, jak to światło leci, jakie to lustro brudne jest…

 

Ale tak poważnie – aby się nie dać nostalgii, zadzwoniłam do przyjaciół. Wybór nie za duży – niektórzy na weselach (taki czas), niektórzy na wsi, niektórzy rodzą (sic!), niektórzy na zlocie alpinistycznym w Ojcowie, niektórzy woleli pastować buty…

Ale na szczęście stara przyjaźń nie rdzewieje i kamyk zawsze ma czas. Już od dwudziestu lat.

Siedzenie z lodami i rozpamiętywanie głupot, które nam się przytrafiły… Bzdurnych pomysłów, facetów i kobiet, które się tam przewijały… Wybuchanie śmiechem na widok kelnera, mój stan wzmożonej głupawki i konkluzje Kamyka na temat świństw męskiego rodzaju. Cóż. Nie podzielam tych poglądów na popęd, ale jednak pastowanie butów mnie zakuło. Kobieta próżną jest, nawet jak jej specjalnie nie zależy. =d

Z siedemnastej zrobiła się 22, z gałki lodów pucharek i dwa woopery. Parę tysięcy kalorii, powrót do domu w tramwaju pełnym nastolatków rozmawiających o seksie (sic!) oraz walnięcie twarzą w poduszkę.

Minusy? A no tak – miałam pracować… :P

 

Kamyki rządzą...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Hapy birzdej tu ju!

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 14:22
Hapy birzdej tu ju!
Hapy birzdej tu ju!
Hapy birzdej dir Diablica!
Hapy birzdej tu ju!

Ta-dam!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Weak-endy...

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 9:55
Raz na jakiś czas potrzebuje kompletnej izolacji i stu procent odpoczynku. Potem co prawda fizycznie czuję się lepiej, ale nadmiar czasu we własnym towarzystwie pozostawia zbyt wiele miejsca na myślenie. Tym razem na tapetę poszła samotność. Nie mam ochoty rozpisywać się, co mi się tam ulęgło, ale nie jest dobrze... Zaczynam się zastanawiać, czy to przejściowy wynik osłabienia, czy znowu jakiś cholerny kryzys w terapii... Wrrr. Mam już lekko dość tych wszystkich zawirowań. Dobrze mi z rodziną - chyba pierwszy raz w życiu - z przyjaciółmi, ze znajomymi, z własnym mieszkaniem....
Jedyne czego mi brakuje to facet, ale jakoś nigdy dotąd nie uznawałam tego za stan chronicznie nieprzyjemny. Ot - nie trafił się, a niezbędny nie jest... A latka lecą....
Ech. Znowu narzekam. Ale gdzieś muszę.

A co do weekendu - przemeblowanie, rozbebeszone sprzątanie, maraton serialowy (House MD - cukiereczek ;D) i konstruktywne rozmowy na GG. Oraz totalna panika w sprawach zawodowych... Mam zaległości i trzeba zadek sprężyć...
ufff...

Ale ogólnie in plus - więcej snu, trzy posiłku (acz marne, bo zakupów tez mi się nie chciało robić), nowa energia w mieszkaniu i trochę mazania po palecie. Mdlenie już chyba opanowałam. Teraz trzeba jeszcze opanować dołek.

Cóż - chyba potrzebuję urlopu...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

muzyszin

wtorek, 19 sierpnia 2008 10:53

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  62 606  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

WSZĘDOBYLSKIE SZATAŃSKIE AMATORKI DZIAMGOLENIA (SPÓŁKA ELOKWENCYJNA) To my. Oraz kronika zawiązującej się, miejscami mocno pogmatwanej przyjaźni. :P

submachine

:: Gra Submachine 1::

submachine2

:: Gra Submachine 2::

submachine3

:: Gra Submachine 3::

submachine4

:: Gra Submachine 4::

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl